27.07 2017
glamping

Glamp up your vacations!


Sezon wakacyjny, choć burzliwy (w przenośni i nie tylko), jest zdecydowanie w pełni. Myślę, że pomysłów na wyjazdy nikomu nie brakuje, co najwyżej urlopowego czasu może być (zawsze) za mało, a i zdarza się, że czasem funduszy jak na lekarstwo. Jeśli doskwiera nam ta druga przypadłość, to zawsze można wybrać się pod tzw. „chmurkę” czyli biwak na łonie natury.

Jednak nie każdemu po drodze z niewygodami, szczególnie w wakacje. Chmary insektów mogą doprowadzić do białej gorączki, a spanie na mokrej i chłodnej ziemi z kamieniami pod głową i armią mrówek w śpiworze nie każdemu sprawiają tyle frajdy, co mi.

Dlatego w Stanach już od ponad dekady (sic!) funkcjonuje ruch ekskluzywnych biwakowiczów, który nazywa się glamping (glamour + camping).

Przedsiębiorczy amerykanie szybko zwęszyli w tym dobry interes i firmy jak REI Adventrues w oparciu o swoje doświadczenie oferują swoim biwakowiczom luksusowe wypady do dziczy, gdzie czekają na nich niemalże pięcio-gwiazdkowe umeblowane namioty, posiłki przyrządzane na miejscu przez wykwalifikowanych kucharzy, toalety, którym bliżej do eleganckich łaźni niż wychodków za stodołą i oczywiście cywilizowane towarzystwo, w którym łatwiej będzie można przejść w tryb off-line.

Brzmi dobrze? Jeśli tak, to czytajcie więcej na New York Times.

Słówko glamping pojawiło się już na blogu, we wpisie mojej  koleżanki po fachu -Eweliny, w którym przeczytacie z kolei o niewygodach biwakowania.

 

Autor wpisu i zdjęcia- Maciek Trzeciak – lektor Archibalda.

Autor postu: Blog Archibalda -