21.10 2015
blog archibald

A Cúpla Focal About Gaelic


Jedną z pierwszych rzeczy, które rzucają się w oczy tuż po wylądowaniu w Irlandii są podwójne napisy (na znakach informacyjnych, tablicach z nazwami ulic, etc learn this here now.) – po irlandzku oraz angielsku, w tej kolejności. Szybko okazuje się jednak, że jest to przejaw pewnej hipokryzji, bo – pomimo że mają oni przecież swój własny język, miażdżąca większość Irlandczyków posługuje się prawie wyłącznie językiem angielskim. Gaelic, czy też jak kto woli Irish, pozostaje językiem małych wiejskich społeczności żyjących gdzieś na krańcach kraju, w okolicach zwanych Gaeltacht. Sytuacja ta jest oczywiście uwarunkowana historycznie – jest spuścizną po czasach, gdy przez wiele stuleci Irlandia jęczała pod angielskim jarzmem, i gdy bez znajomości angielskiego nie dało się załatwić większości spraw urzędowych, lub za posługiwanie się irlandzkim wręcz groziły kary i represje.

Jednocześnie można dziś obserwować swoisty Gaelic Revival, w ramach którego władze robią wiele, żeby język irlandzki nie odszedł w zupełne zapomnienie. Czuwa nad tym Ministerstwo do spraw Gaelatcht (The Department of Arts, Heritage and the Gaeltacht). Dlatego irlandzkiego uczy się w szkole, a ukoronowaniem tej nauki jest obowiązkowy egzamin. Znajomość irlandzkiego jest ponadto niezbędna, jeśli chce się wykonywać pewne zawody (takie jak np. praca w policji, czyli Garda).

Obszary irlandzko-języczne mogą liczyć na dotacje od rządu oraz dodatkowe źródła dochodów, jakim jest np. goszczenie u siebie w domu (zwykle w czasie wakacji) uczniów, tak by mogli doznać total immersion, czyli zanurzenia w tym języku, i poduczyć się go poprzez codzienne obcowanie z jego rodzimymi użytkownikami.

Obserwuje się również wzrost zainteresowania językiem Gaelic w Dublinie, gdzie modne staje się posyłanie dzieci do szkół z wykładowym irlandzkim. Jak twierdzą złośliwi jest to nie tylko przejaw snobizmu, ale i rasizmu, gdyż zapewnia miejsce w szkole, gdzie raczej nie spotka się dzieci imigrantów…

Pomimo tych trendów oraz wielu wysiłków podejmowanych przez rząd, Gaeltacht z roku na rok się kurczy, i coraz mniej ludzi posługuje się językiem irlandzkim w domu. Ma on swoich amatorów, ale dla większości jest on po prostu mało praktyczny. Dodatkowo wiele osób zadaje sobie pytanie, czy warto pompować tyle pieniędzy w sztuczne podtrzymywanie przy życiu wymierającego powoli języka, gdy wokół jest tyle pilniejszych potrzeb, jak chociażby wsparcie dla bezdomnych, pomoc dla uchodźców czy uczniów z underprivileged families.

 

Prognozy nie są więc niestety zbyt optymistyczne, i co gorsza nikt nie ma pomysłu, jak uchronić język irlandzki przed wymarciem. No może nikt z wyjątkiem jednego z moich rozmówców, który gwarantuje, iż zna jedyną skuteczną metodę ochrony irlandzkiego: otóż rząd powinien wprowadzić całkowity i bezwzględny zakaz posługiwania się tym językiem – bo znając przekorę tego narodu można śmiało zakładać, że wtedy właśnie Irlandczycy zaczną się prześcigać w nauce irlandzkiego!

 

 

A oto garstka irlandzkich wyrażeń, które są często wplatane do angielskiego:

cúpla focal = a couple of words, as in: ‘Give us a cúpla focal, John.’

ceol agus craic = music and fun /entertainment, as in: ‘Let’s go to the pub for some ceol agus craic.’

ceilidh /ˈkeɪli/= a traditional social gathering with Gaelic folk music and dancing, especially popular in the countryside

siopa = shop: ‘Anybody want anything in the siopa?’

céad míle fáilte = a hundred thousand welcomes: ‘She gave me such a céad míle fáilte.’

and of course everyone knows the word taoiseach/ˈtiːʃək/ = the Irish Prime Minister.

(Podaję jedynie zangielszczoną wymowę dwóch słów; poza tym odsyłam do słownika Forvo.)

 

 

Autorka postu i zdjęć: Ania Kowalska – lektorka Archibalda.

Autor postu: Blog Archibalda -